niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 14



Rozdział 14

-Frankie, co twoje zabawki robią na moim balkonie?- Pytał Joe.
-Leża. Tylko u ciebie w pokoju jest balkon, a chciałem się pobawić.
-Pozbieraj to i będzie po sprawie.- Zmierzwił włosy bratu.
-Nie będziesz na mnie krzyczał, ani nie będziesz zły?
-Nie będę. Obiecuje, tylko następnym razem posprzątaj po sobie.
-Dobrze. Nawet Demi chwilę się ze mną bawiła.
-Była tutaj?- Zapytał zaskoczony Joe.
-Tak. Oglądałeś jakiś film w salonie.
-Ale jak ona się tutaj znalazła?
-Przeszła przez balkon.
-I się nie połamała? Zadziwia mnie…
-Obiecała, że zabierze mnie do kina. Pójdziesz z nami?
-Może… pod jednym warunkiem. Nikt nie może o tym wiedzieć.
-Załatwione.
-Idź już spać. Jutro musimy wstać do szkoły.
-Mam na 10.
-Szczęściarz. To i tak nie ma znaczenia. Szoruj do łazienki, bo mama będzie zła.

                                                             ****

-Demi, ktoś do ciebie!- Wołała Dianna.
-Jestem w pokoju! Niech wejdzie.- Krzyczała z góry Demi. Po chwili usłyszała ciche pukanie do drzwi.- Selena, wiesz, że nie musisz pukać.
-Tyle, że to nie Selena.- Powiedział stojący w drzwiach Danger.
-Joe, co ty tu robisz?
-Jak na razie to stoję.
-Wejdź. Napijesz się czegoś?
-Nie.
-To co się stało?
-Nic. Przyszedłem sprawdzić czy poprawił ci się humor i mam ochotę na spacer. Jest piękny wieczór. Zachód słońca. Idziesz ze mną?
-A wiesz, że z przyjemnością. Daj mi tylko chwilę. Ogarnę się trochę i możemy iść.
-Ekstra. To ja czekam na dole.
-Za moment zejdę.

                                                                  ****

-Tu jest pięknie.- Zachwycał się Joe.
Siedzieli nad brzegiem jeziora i patrzyli na zachodzące słońce.
-Gdy chce pobyć sama przychodzę właśnie tutaj. To takie moje miejsce.
-No już chyba nie tylko twoje…
-W niezwykłych okolicznościach mogę się nim z tobą podzielić.
-Dzięki. Tutaj zawsze takie pustki?
-Zawsze. Ludzie omijają to miejsce szerokim łukiem. Kiedyś też tak robiłam, ale gdy miałam 10 lat i rzucił mnie chłopak, a ja byłam zrozpaczona nogi przyniosły mnie tutaj.
-Nie przyjmuj się, to pewnie jakiś idiota.
-Mieliśmy 10 lat Joe… Nie wiedzieliśmy co robimy. Popłakałam 2 godz. i było po sprawie. Najlepsze jest to, że odbiła mi go Taylor.
-Znowu ona… Ale nie bój się, ja cię nigdy dla niej nie zostawię.- Wyszczerzył się.
-Bardzo śmieszne wiesz…- Dała mu kuksańca w ramię.
-No co? To całe udawanie nieźle nam wychodzi. Taylor chodziła wściekła jak osa. Odegrałaś się na niej.
-Tak, to prawda.
-To, że nosisz pierścień nie oznacza, że jesteś gorsza. Dla ciebie najważniejsze są po prostu wartości. Jeżeli kocha to poczeka.- Wypalił nagle Joe.
-Skąd wiesz?
-Bo sam noszę taki pierścień. Wiem jaką mam opinię, ale podrywanie i flirtowanie z kimś różni się od chodzenia do łóżka z każdą.
-Nie wiedziałam. Zaskakujesz mnie. Pozytywnie oczywiście.
-Szkoda, że tyle czasu spędziliśmy na kłóceniu się. Widać wiele nas łączy.
-Fakt. Ale co się stało to się nie odstanie.
-Masz rację. Nie powinniśmy oglądać się za siebie. Ważne jest to co jest przed nami.
-Chyba powinniśmy się zbierać. Mama będzie się denerwować. Powiedziałam, że wychodzę na chwilę, a siedzimy już tutaj prawie dwie godz.
-Zdziwiła się gdy zobaczyła mnie w drzwiach.
-Wie o naszych kłótniach. Domyśliła się.
-Ta, a ja się zjawiam i zabieram cię na spacer.
-Ucieszy się. Ruszaj tyłek Jonas.
-Ale mi tu tak dobrze…- Marudził Joe.
-Jutro tu wpadniemy.
-Obiecujesz?
-Tak, obiecuje. Weźmiemy gitary i przyjdziemy tutaj na próbę. Ostatnią.
-Zgoda. Teraz mogę iść.- Wyszczerzył się.

Rozdział 13



Rozdział 13

-Panna Lovato nareszcie się zjawiła. Wiesz na urodziny kupię ci zegarek.
-A ja ci mapę. Może wreszcie nauczysz się drogi do szkoły i nie będziesz musiał chodzić z nami.
-Nie, dzięki. Wole chodzić z wami i cię wkurzać Lovato.
-Wiecie co? Ja mam was dosyć! Chcecie się kłócić, proszę bardzo! Ja nie mam zamiaru tego słuchać. Selena idziesz ze mną?
-Z przyjemnością. Oni niech się nawet pozabijają.
Gdy odeszli kawałek dalej Demi i Joe wybuchli niepohamowanym śmiechem.
-Warto było się postarać. Swoją drogą nieźle to wymyśliłeś Joe.
-Muszą dostać za swoje. Gdybym nie podsłuchał ich rozmowy to dalej by udawali, że nie mają z tym nic wspólnego. Chcieli nas pogodzić, mogli to zrobić w inny sposób.
-Fakt. Trochę przesadzili. To jak długo będziemy mydlić im oczy?
-Jak długo się da? To o której próba?
-Ty i tak zawsze przychodzisz kiedy chcesz.. Mało tego przez balkon..- Zaśmiała się Demi.
-Nie moja wina, że nasze balkony dzieli tylko metr.
-Wiesz, ja nie sugeruje, że jesteś w tym kiepski, ale jakbyś kiedyś tak przypadkowo coś sobie połamał to nie chcę cię mieć na sumieniu. Wiesz gdzie są drzwi.
-Przez balkon mam bliżej. Nigdy nie będziesz mieć mnie na sumieniu, bo jestem ostrożny.
-A jak wejdzie moja mama, a ty będziesz u mnie siedział?
-Coś się wymyśli. No chyba, że się na mnie rzucisz..- Wyszczerzył się.
-Hahahaha. To miało być zabawne?
-A nie było?
-No w sumie to tak. Jak ja bym mogła rzucić się na ciebie?!
-Nawet nie będziesz świadoma kiedy to zrobisz..
-Musiałabym mieć halucynację. Gdybym zamiast ciebie widziała Brada Pita to bez wahania bym na tobie leżała..
-Pfff.. Jestem o wiele przystojniejszy!- Zrobił udawanego focha.
-Oczywiście Panie Jonas.- Poklepała go po ramieniu- A teraz wybacz, ale idę na lekcję.
-Jake coś mówił ostatnio?
-Od tamtego incydentu nie odezwał się słowem do mnie. Ale nie chcę o nim rozmawiać.
-Naprawdę dałaś mu kosza?
-A co ty taki ciekawski? Widać dobrze zrobiłam. Na razie Joe.

                                                           ****

-Demi, możemy pogadać o Joe?- Zapytała Czarna.
-Tu nie ma o czym gadać.
-Wręcz przeciwnie. Ja rozumiem, że można się nie lubić, ale to co wyprawiacie jest przesadą. Jesteś moją przyjaciółką, ale Joe także jest moim przyjacielem. Nie chcę żebyście się kłócili.
-Selena, to nie jest takie proste! Z dnia na dzień nie zmienię swojego stosunku do niego! Tak samo jak on do mnie. Zresztą ja wcale tego nie chcę.
-Zmieniłaś się. Nie poznaję cię.
-Jestem taka jak zawsze, tylko moja sytuacja trochę się zmieniła jakbyś nie zauważyła. Teraz wybacz, ale niestety muszę iść na próbę z Jonasem.
-Oczywiście.

                                                             ****

-Demi, coś się stało?- Zapytał Joe.
-Wydaje ci się.- Tłumaczyła się Dems.
-No chyba jednak nie. Jesteś nieobecna.
-Rozmawiałam z Seleną. No i tak trochę się pokłóciłyśmy.- Spuściła głowę.
-Powiesz mi o co?
-Suszyła mi głowę, że cały czas się kłócimy.
-Przykro mi. Może nie powinniśmy dalej udawać?
-Nie. Tu nie tylko o to chodzi. Powiedziała mi, że się zmieniłam. Może ma rację. Może faktycznie tak jest…
-Każdemu trafiają się gorsze dni.
-Chyba z zbyt wielkim dystansem podchodzę do każdego i do wszystkiego.
-Masz na myśli mnie?
-Na przykład. Nie ocenia się ksiązki po okładce. Ja to zrobiłam. Ale to co się działo przez ostatnie dwa lata wyprowadziło mnie z równowagi. Powiem ci coś o czym nie wie nawet Selena. Wiem, że gdy po raz pierwszy się widzieliśmy powiedziałam, że dobrze mi bez ojca. Tak naprawdę cholernie mi go brakuje. Chciałabym żeby wszystko wróciło do normy. Żeby wszystko było tak jak kiedyś, chociaż wiem, że to nie możliwe…
-Nie wiem co powiedzieć. Chyba dlatego, że nigdy nie byłem w takiej sytuacji.
-Przepraszam, że zawracam ci głowę moimi sprawami, ale musiałam z kimś porozmawiać.
-Ei kumple mogą na mnie liczyć. To pogadaliśmy, a teraz do roboty.

środa, 30 października 2013

:(

Wiecie, nigdy bym nie pomyślała, że rozstanie z nimi nadejdzie tak szybko.. Za szybko.. W głowie mi się nie mieści, że po prostu zakończyli rozdział "Jonas Brothers".. Czuje się teraz okropnie.. Pewnie nie tylko ja.. Gdy przeczytałam, że to koniec rozpłakałam się jak małe dziecko.. Cały czas to robię. Gdy słucham ich piosenki , oglądam ich zdjęcia , teledyski wszystkie wspomnienia wracają i po prostu mnie to przerasta.. Byli dla mnie kimś mega ważnym i kochałam ich chyba jak nikogo innego.. A teraz odebrano mi wszystko , bo tym właśnie dla mnie byli : WSZYSTKIM. To koniec , ale ja zawsze będę o nich pamiętać i zawsze będą na pierwszym miejscu. JONAS BROTHERS FOREVER ! ♥

piątek, 11 października 2013

Rozdział 12



Rozdział 12

-Jonas, co ty tu robisz?! Jeszcze ci mało?! Nie mam zamiaru psuć sobie humoru jeszcze bardziej i to przez ciebie!- Wrzeszczała na niego Demi.
-Ja też nie. Tak naprawdę to chciałem cię przeprosić. I nie mam na myśli tylko dzisiejszego dnia. Wiem, że zachowywałem się jak skończony idiota. Ale chcę to zmienić.
-Nie mam ochoty na żarty Joe.
-Ja nie żartuję. Ja naprawdę chcę się z tobą pogodzić. Nie mam ochoty i nie chcę się dalej z tobą kłócić Demi.
-Mówisz poważnie?- Zapytała zszokowana Dee.
-Całkiem poważnie. Proszę zacznijmy od nowa. Jakby tego niefortunnego początku nie było.
-Dlaczego zmieniłeś zdanie? Ktoś ci zrobił pranie mózgu..?
-Tak. I to byłaś ty.
-Ja?!
-Słyszałem co mówiłaś na balkonie. Wiem, że jestem idiotą, który zawsze musi wszystko spieprzyć. Ale chcę się zmienić. Chcę być dawnym Joe.
-Nie wiedziałem, że mnie słyszysz. Ja..
-Proszę tylko o jedną szansę.- Przerwał jej Danger.
-Dobrze Joe. Ja też przepraszam. To nie jest tylko twoja wina.
-A więc zgoda?
-Jak najbardziej.- Wyszczerzyła swoje śnieżnobiałe ząbki.
-A teraz lepiej usiądź, bo jak coś ci powiem to padniesz.
-Mam się bać?
-Wiem kto stoi za tym numerem z konkursem.
-Żartujesz?!
-Nie. A jak się dowiesz kto to jest będziesz w jeszcze większym szoku.
-Nie trzymaj mnie w niepewności tylko mów!
-To Nick i Selena.
-Co?! Ale jak? Jesteś pewny?
-Słyszałem ich rozmowę. Chcieli żebyśmy się pogodzili i wpadli na ten pomysł.
-Teraz to mnie zaskoczyłeś. Niech ja ich tylko dorwę..
-Spokojnie. Ja też mam plan..- Uśmiechnął się cwanie.
-Mów.
-Zemsta będzie słodka. Dzisiaj powiem ci tylko tyle, że rano masz się zachowywać tak jak zawsze. Oczywiście tylko przy nich. Jutro wszystko ci powiem. Teraz spadam, bo zrobiło się późno. Trzymaj się Lovato.- Uśmiechnął się szeroko.
-Ty też Jonas.- Odwzajemniła uśmiech.
-Zapomniałbym.. Co z Taylor?
-Na razie niech zostanie tak jak to było do tej pory.
-Dzięki Dems. Jesteś naprawdę spoko.
-Ty też nie jesteś taki zły. A teraz się zmywaj.
-Dobranoc Demi.
-Do jutra Joe.

                                                               ****

-Joe, a ty co w takim dobrym humorze?- Zapytał Kevin.
-Ja? W normalnym. Wydaje ci się.- Tłumaczył się Joe.
-Polemizowałbym. Jak wróciłeś miałeś podły humor, a teraz taka zmiana..
-Możesz zostawić mnie samego?
-Jak sobie życzysz.
Po wyjściu Kevcia, Joe dorwał telefon i zaczął wystukiwać tekst.
     *Jutro spóźnij się jak trochę. Będę miał powód do kolejnej kłótni z tobą. Dobrej nocy :*  *
Po chwili otrzymał odpowiedź.
     *Załatwione xD do jutra Danger ^^ *
Ona naprawdę jest całkiem spoko. Mieli rację. Teraz może być już tylko lepiej.- Uśmiechnął się sam do siebie. Nie mógł się powstrzymać i znowu zaczął wystukiwać tekst na klawiaturze.
     *Dzisiaj nie było próby.. Zbliża się konkurs. Trzeba by poćwiczyć.. *
Po minucie przyszła odpowiedź.
     *Jakbyś nie słyszał Joe to ja ćwiczyłam ;p jestem zmęczona. Obiecuje, że jutro posiedzimy dłużej. Teraz już ostatecznie. Dobranoc Joe :*  *

                                                             ****

-Nie wiesz co się stało Joe’emu?- Zapytał Kevin.
-Joe’emu? Coś z nim nie tak?
-No właśnie nie wiem. Jest w zaskakująco dobrym humorze.
-Dziwne.. Jak widziałem go dwie godziny temu to wyglądał tak jakby chciał wszystkich pozabijać.
-Może wyrwał jakąś laskę..?
-Nie wychodził z domu. Cały czas siedziałem w salonie, zauważyłbym.
-Więc co się mogło stać?
-Nie mam pojęcia. Chyba, że ranienie innych sprawia mu przyjemność.
-Nick, to nasz brat. Jest jaki jest.
-Wiem. Masz rację, ale czasami mam ochotę go zabić.

Rozdział 11



Rozdział 11

-Lovato, zaskoczyłaś mnie. Myślałem, że się nie zjawisz..
-A ty w ogóle myślisz Jonas? WOW zaskoczyłeś mnie.
-Ale tą piżamkę to mogłaś sobie darować. Dopiero z łóżka wyszłaś?
-Jonas, ty idioto.. Nie moja wina, że nie potrafisz odróżnić piżamy od dresów.. Może okulary ci kupić?- Odgryzła się Dems.
-Nawet nie masz pojęcia jak ja odpocząłem od ciebie. Te pół dnia bez twojej osoby było cudowne..- Rozmarzył się Joe.
-Wzajemnie. Ale to co dobre szybko się kończy. Na reszcie.. Ida nasze gołąbeczki.
-Już jesteśmy. Dems dobrze cię widzieć.- Nick uściskał Demi.
-Ciebie też. Myśleliśmy, że już się nie zjawicie. Z 10 min tu na was czekamy.
-Bo Sel z łazienki nie mogła wyjść.- Podsumował Nick.
-Lovato, mogłabyś brać przykład z Czarnej.. Spódniczka, makijaż.. Widać, że jest dziewczyną. O tobie chyba nie można togo powiedzieć.
-Joe, zamknij się!- Piorunował go wzrokiem Nick.
-To już nawet nie mogę powiedzieć tego co myślę?!
-Jonas, ty masz chyba jakieś kompleksy. Myślisz, że takim gadaniem postawisz na swoim? Pomyliłeś się. Nie ten czas i nie ta osoba. Może inne dadzą sobą pomiatać, ale nie ja. Więc jeżeli myślisz, że zaświecisz to sobie daruj. Wybaczcie, ale straciłam ochotę na pizzę. Innym razem, tylko uprzedźcie gdyby Jonas też miałby iść. A i jeszcze jedno, jutro masz wszystko wyjaśnić z Taylor. Inaczej ja to zrobię.- Zrównała go z ziemią i poszła.
-Joe, ja cię chyba zabije! Jak ty możesz ją tak traktować?! Ona też ma uczucia! Wiesz co? Jesteś dupkiem!- Wykrzyczała mu prosto w twarz Sel.
-A co ja niby takiego zrobiłem?!
-Ty się jeszcze pytasz?! Nawet nie wiesz ile musiałam ją naprosić żeby z nami poszła. A wiesz dlaczego? Bo dowiedziała się, że ty też idziesz. Ale odłożyła swoją dumę na bok i się zgodziła. Nie potrafisz tego ostrzec?!
-Dajcie wy mi wszyscy święty spokój. Idźcie sami na tą pizzę.
-Tak chyba będzie lepiej.
-Selena, wystarczy. On sam musi zrozumieć, że Demi nie zasługuje na takie traktowanie.
-Odczepcie się. Może ona jest święta? Też mi docina, ale najlepiej zwalić wszystko na mnie. Zamiast prawić mi kazania to może pogadajcie z Lovato. Bo wina leży po obu stronach. Nie jestem wszystkiemu winien. A teraz żegnam. Chce zostać sam.- Także poszedł do domu.

                                                             ****

Demi siedziała z gitarą na balkonie. Nie potrafiła zasnąć choć tak bardzo tego chciała. Sama nie  wiedząc dlaczego zaczęła śpiewać piosenkę konkursową. Lubiła ją. Opowiadała o jej znajomości z Joe. Wiedziała, że kłótnie z Jonasem to nie tylko jego wina, ale te komentarze czasami doprowadzały ją do szału. To przez niego straciła przyjaciela, a jej konflikt z Taylor jeszcze bardziej się pogłębił. Miała tego wszystkiego dość.
-Jak ja cię nienawidzę Joe! Gdy zaczynam myśleć, że wcale nie jesteś taki zły, ty wszystko musisz spieprzyć!- Wzięła gitarę i zaszyła się w pokoju.

                                                             ****

Wzięła gitarę i zaszyła się w pokoju.
-Czy ona naprawdę mnie tak nienawidzi?- Pytał sam siebie Joe- Czy ja naprawdę jestem takim egoistą? Mieli rację.. Zmieniłem się. Muszę to wszystko naprawić chodź jeszcze nie wiem jak.

                                                              ****

-Selena, ten konkurs to był zły pomysł. Przez to jeszcze bardziej się nie lubią.
-Wiem. Ale musi być jakiś sposób żeby wreszcie doszli do porozumienia.
-Myślisz, że powinniśmy im powiedzieć, że to my ich wpisaliśmy na listę zgłoszeniową?
-Dajmy im czas do konkursu. Został niecały tydzień. Do tego czasu i tak się pewnie nic nie zmieni. Gdy wrócą do domu o wszystkim im powiemy.
-Chciałbym żeby się pogodzili. Traktuje Demi jak siostrę. Szkoda, że Joe nie widzi jaką jest dziewczyną. Gdyby chcieli mogliby zostać przyjaciółmi.
-Też bym tego chciała, ale nie możemy decydować za nich. A może ja porozmawiam z Dee, a ty z Joe?
-Sam nie wiem. Mój brat jest uparty i wiem, że dalej pójdzie w zaparte.
-Ale próbować zawsze można. Już nie mogę patrzeć jak się kłócą. Jeżeli teraz czegoś nie zrobimy to później będzie za późno na cokolwiek.
-Może masz rację. Spróbujmy ten ostatni raz. Jeżeli się nie uda to chyba będziemy musieli się z tym pogodzić.

niedziela, 29 września 2013

Rozdział 10



Rozdział 10

-Cześć wszystkim.- Przywitała się Selena.- Nick świetna koszulka.
-Dzięki. Demi nie idzie dzisiaj do szkoły?
-Nic mi nie mówiła. Może się coś stało..
-Dajcie spokój. Lovato pewnie zaspała. Nie mam zamiaru czekać w nieskończoność.
-To ja może pójdę i zapytam.

                                                       ****

-I co? Nie idzie dzisiaj?- Pytał Nick.
-Nie. Źle się czuje. Pani Dianna mówi, że już wczoraj coś z nią było nie tak.
-Dziwne.. Na próbie czuła się chyba dobrze. Docinała mi i w ogóle..- Podsumował Joe.
-A może ty zrobiłeś coś nie tak?! Wszyscy wiedzą, że potrafisz pokazać czego to Joe Jonas nie potrafi. Jesteś moim bratem, ale kiedyś cię zabije !
-Nick uspokój się! Było tak jak zawsze. Dlaczego zawsze ja muszę być tym najgorszym?! Potraficie wytykać mi tylko błędy! Pomyśleliście chociaż raz co ja czuje?! Myślicie, że mi jest łatwo?! W L.A zostawiłem wszystko! Widocznie nie potraficie mnie zrozumieć.- Wybuchł Joe.
-Przepraszam. Nie pomyślałem o tym. Masz rację. Nie powinniśmy wszyscy tak na ciebie najeżdżać i oskarżać za wszystko co się w około dzieje.
-Nick ma rację. Ja też przepraszam.
-Wiecie, że stawiacie mi dużo pizzę..?- Wyszczerzył się Joe.
-I ten Joe mi się podoba. A możemy zabrać też Dems?- Zapytała Selena.
-Robicie to specjalnie. Ale niech wam będzie. O ile Lovato się zgodzi..
-A czemu miałaby się nie zgodzić?
-Bo mnie nie lubi i źle się czuje..?
-A ci to odpowiada..
-Widzisz Selena jaka ty mądra..
-Bardzo śmieszne Joe!
-No bardzo.- Puścił jej oczko.

                                                          ****

-No to już chyba wszystko..- Spakowała swoje książki do plecaka Selena.
-Trochę tego było..
-Dobrze się już czujesz?
-Tak. Wczorajsza kolacja chyba mi zaszkodziła.
-Mam do ciebie maleńką prośbę..
-Mam siei bać?
-To nic strasznego. Pójdziesz ze mną na pizzę?
-Żaden problem. Niby czemu miałabym się nie zgodzić?
-Bo idzie Nick..
-No i..? Będzie fajnie.
-Idzie też Joe..
-No to już nie tak fajnie.
-Proszę. Obiecałam mu z Nick’iem że pójdziemy.
-To wy mu to obiecaliście. Mnie w to nie mieszajcie.
-Dems nie bądź taka. Z tobą nie będę się nudziła. No i poćwiczysz z Joe.. Nie mieliście dzisiaj próby.
-Ćwiczymy codziennie. Jeden dzień możemy sobie odpuścić.
-Błagam..!
-Niech stracę. Ale zapomnij, że będę dla niego miła. Jak mnie wkurzy to się nasłucha.
-Dobrze, tylko ty sama nie zaczynaj. Jak nie ma cię z nami to on jest całkiem spoko. Zmienił się. I to chyba dzięki tobie..
-Selena to nie kabaret. Nie rozśmieszaj mnie. Dla niego jestem nikim.
-Skąd to wiesz?
-Po prostu wiem. Ale to działa w obydwie strony.
-Jesteście dziwni. Pasowalibyście do siebie.
-Selena bredzisz, a ja nigdzie zaraz nie pójdę.
-Już się zamykam. Powiedziałam to co myślałam.
-To zachowaj to dla siebie i zapamiętaj sobie, że ja nigdy nie polubię tego idioty. To on zaczął, a ja nie zamierzam tego naprawiać.
-Rób jak uważasz. To w co się ubieramy?
-Yyyy no nie wiem.. Normalnie?
-Ty chyba sobie żartujesz! Idziemy z Jonasami! Musimy jakoś wyglądać!
-Ubieraj się jak chcesz. Ja nie mam zamiaru stroić się dla Jonasa.
-To w co zamierzasz się ubrać?
-Na luzie. Chyba nie myślałaś, że wcisnę się w kiecke dla Jonasa?! Idę na pizzę, a nie na bal maturalny. Ale nie bój się.. Nick’owi we wszystkim się podobasz..

poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział 9



Rozdział 9

-To, że mnie dopełniasz nie pasuje w tej piosence.
-Z ust mi to wyjęłaś Lovato. Ale nic innego nie mogłem wymyślić. Tak poza tym jest idealna.
-To. Prawda. Wykonaliśmy niezłą robotę. Musimy to wygrać.
-Jeżeli się postarasz to mamy duże szanse.
-Ja mam się postarać?!
-No przecież nie ja! Jestem profesjonalistą, ty tylko amatorką..
-Nie przeginaj Jonas! To, że jesteś sławny nie znaczy, że możesz rozstawiać wszystkich po kontach!
-Sorry. Nie chciałem żeby to tak zabrzmiało.
-Mogę cię o coś zapytać?
-Ty mnie? Jasne.. Lovato zaczyna przesłuchanie.
-Z wszystkiego musisz sobie żartować?
-Nie. Dobra, powaga. Pytaj.
-Czemu zawsze stajesz w mojej obronie?
-Tak jakoś zawsze wyjdzie. Tylko ja mam prawo cię wyzywać.
-Bardzo śmieszne Jonas. Przywalę sobie za to, ale dzięki.
-Chcę to widzieć..
-Bawi cię to..?
-Nawet nie wiesz jak.. Nie no luz.. Lovato mi dziękuje.. W kalendarzu to sobie chyba zapiszę.
-Albo nie.. Przywalę tobie!
-To teraz ja cię o coś zapytam. Selenie podoba się mój brat?
-Kevin..?
-Wiesz o kogo mi chodzi. Nick jest cały w skowronkach gdy w pobliżu jest Selena.
-Poza tym, że cały czas powtarza, że Nick jest słodki to nic mi nie mówiła.
-To co, pomożemy im?
-Dajmy im jeszcze trochę czasu. Może sami dojdą do wniosku, że do siebie pasują.
-Może. Przećwiczmy jeszcze raz i spadamy. Jeszcze sobie pomyślą, że się lubimy. Reputacje sobie zniszczę..
-Dla ciebie naprawdę nic innego się nie liczy..?
-Liczy, ale ty nie należysz do tych rzeczy które mnie obchodzą.

                                                           ****

-Córcia prawie nic nie zjadłaś. Źle się czujesz?- Zapytała Dianna.
-Nie jestem głodna. Miałam dzisiaj ciężki dzień. Tyle.
-A jak ci się układa z Joe? Spędzasz z nim dużo czasu..
-To przez konkurs. Musimy ćwiczyć. Za parę dni będzie po wszystkim.
-Nie przepadasz za nim, co?
-Skąd wiesz?
-To widać.
-Nie wiem dlaczego, ale cholernie działa mi na nerwy. Nick i Kevin są naprawdę fajni. A no i słodki Frankie..
-Tak, to ich pupilek. Może kiedyś się polubicie.
-W to wątpię. Idę na górę. Jestem zmęczona.
-Dobranoc córcia.
-Pa mamo.

                                                            ****

-I jak po próbie?- Pytał Kevin.
-Jak zawsze. Czyli koszmarnie, bo z Lovato.
-Czemu ty jej tak nie lubisz? Ona jest spoko.
-Sama zaczęła. Nie przypadliśmy sobie do gustu i tyle.
-Joe ty też nie jesteś święty. Umiesz doprowadzić człowieka do szału.
-Mów sobie co chcesz. Ja pierwszy ręki nie wyciągnę.
-A może tu nie chodzi o to, że jej nie lubisz, co?
-A niby o co?
-Podoba ci się to, że Demi nie da pluć sobie w twarz. Tylko nie możesz pogodzić się z tym, że postawiła się akurat tobie. Nie spotkałem laski której byś się nie spodobał. Każda jest w stanie zrobić dla ciebie wszystko. Ale nie Dems. Przyznaj się do tego, że to jedyny powód twojej niechęci do niej.
-Do reszty na głowę upadłeś. Nie obchodzi mnie Demi i to co o mnie myśli, ani to, że mi się postawiła.
-To dlaczego ją bronisz przed Taylor?
-Bo to ja ją w to wciągnąłem. Żałuję tego jak cholera. Teraz cała szkoła myśli, że coś nas łączy. Jeszcze ten konkurs.. To miejsce przynosi mi pecha. Najchętniej wróciłbym do L.A.
-Nie wyjedziemy stąd dlatego, że kłócisz się z Demi. Przemyśl sobie wszystko. Ja idę do siebie.

niedziela, 15 września 2013

Rozdział 8



Rozdział 8

-Powiem Ci Lovato, że jesteś całkiem dobra w te klocki..
-Jonas na mnie te twoje gadki nie działają, więc daruj sobie.
-A kto mówi, że mają działać? Musiałbym na głowę upaść żeby ciebie podrywać!
-Kamień z serca..
-Jake nie ma we mnie konkurenta. Macie moje błogosławieństwo.
-Po co ty mi to w ogóle mówisz, co?
-Chce żeby wszystko było jasne. Siedzę tu tylko z tobą, bo ktoś wywinął nam niezły numer. Potem wszystko wraca do normy.
-O niczym innym nie marzę Jonas.. A ci tu po co?- Pokazała na Sel i Nick’a.
-A bo ja wiem? Pewnie są ciekawi czy nie poderżnęliśmy sobie gardeł.
-Jeszcze mogę to zrobić..
-I jak piosenka? Skończona?- Zapytał Nick.
-Małe poprawki i po sprawie. A wy co tu robicie?- Zapytał Joe.
-My? Wyszliśmy na spacer. Ładna pogoda..- Tłumaczyła się Selena.
-Lepiej się przyznajcie, że nas szpiegujecie. Jak widzicie żyjemy.
-To chyba cud.. Macie ochotę na gorąca czekoladę?- Zapytała Selena.
-Nie zniosę ani minuty dłużej z tym pacanem.- Demi wskazała na Joe’ego.
-A ja z tą idiotką, więc idźcie sami gołąbeczki..
-Chociaż raz byście sobie darowali..
-Całe trzy godziny musiałam się powstrzymywać od komentarzy na jego temat!
-No to widzicie, że co za dużo to nie zdrowo. Ja spadam. Na razie.- Pożegnał się Joe.
-Paa..
Rozeszli się nie zaszczycając się nawet spojrzeniem.
-Chyba marny ten nasz plan..
-Spokojnie Selena. To dopiero pierwszy dzień. Nie pozabijali się, więc chyba nie jest tak źle. No i napisali piosenkę.
-Fakt. Czasami nie poznaję Demi. Zawsze starała się być miła dla wszystkich. Kiedy odszedł jej ojciec stała się twarda i jest nieufna w stosunku do innych. Zamknęła się w sobie i nawet mi wszystkiego nie mówi..
-Joe też przesadza. Jest egoistą i nie obchodzą go uczucia innych. Kiedyś był inny. Sława go zmieniła. Brakuje mi dawnego Joe. Mogłem mu wszystko powiedzieć. Był nie tylko moim bratem, ale i przyjacielem. Miałem w nim oparcie. On we mnie tak samo. Ale wszystko się zmieniło..
-Teraz gdy zmienił środowisko może wszystko się zmieni..
-Mam nadzieję. Gdy Demi pierwszy raz mu się postawiła to coś w nim zaczęło pękać. Może nie wszystko stracone..

                                                               ****

-Jonas, Taylor się zbliża..- Westchnęła Demi.
-O nie.. Znowu muszę cię przytulić..
-Sam to zacząłeś.
-Tak wiem. A teraz chodź do swojego jedynego chłopaka w swoim życiu.- Wyciągnął ręce w jej stronę.
-Nienawidzę tego robić. Daje ci jeszcze trzy dni na skończenie tej całej farsy.
-Daj mi czas chociaż do zakończenia konkursu..
-Niech stracę.
-O nie..
-Co nie..?- Zapytała dalej wtulona w niego Demi.
-Razem z Taylor idzie Jake..
-Mówiłam już, że teraz mam ochotę cię zabić?! Już po mnie..
-Czemu?- Zapytał zdezorientowany Joe.
-To dlatego miałem Ci dać czas?! Wszystko jestem w stanie znieść, ale nie to, że mnie oszukałaś! Podobno się nienawidzicie.. Joe to palant co? Trzeba było tak od razu, że mam Ci dać spokój żebyś mogła być z tym idiotą! Myliłem się co do ciebie Demi..
-Jake to nie tak! Nie oszukiwałam cię!
-Zachowaj sobie te zwierzenia dla siebie. Taylor miała rację.. Jesteś nikim!
-Koleś nie zapędzaj się! Nie masz prawa tak do niej mówić!
-Joe, proszę chodźmy stąd..
-Co cnotka nie umie się bronić?- Zapytała Taylor.
-Zamknij się!- Wydarł się na nią Joe.
-Jesteście siebie warci. Dobrze, że wtedy dałaś mi kosza. Dzięki temu zrozumiałem jaka jesteś naprawdę. Chodź Taylor, nie będziemy im przeszkadzać.
-Przepraszam Demi. To wszystko moja wina..
-Nie Joe. Mogłam to przerwać, ale chciałam żeby Taylor poszło w pięty. Teraz mam za swoje. Straciłam przyjaciela, który na dodatek bardzo zbliżył się do tlenionej. Czyli mojego największego wroga.
-Ja nim nie jestem?! Miałem nadzieję.. Lovato ty się naprawdę we mnie nie zakochaj..- Mówił przejęty Joe.
-Na głowę bym musiała upaść Jonas.
-Ulga.. Jesteś najgorszą dziewczyną jaką kiedykolwiek poznałem..
-Wzajemnie. To co, próba dzisiaj?
-Innego wyboru to chyba nie mamy. Będę po Ciebie o 16. Tylko nie śpij..
-Nie martw się. Tam gdzie zawsze?
-Yhmm..
-To pa. Zaraz dzwonek Jonas.
-Miłych lekcji Lovato.
-Znowu świrujesz?
-Coraz częściej mi się to zdarza. Ty źle na mnie działasz..
-Spadaj. Ja lecę, bo za dwie minuty lekcja.
-A kogo to obchodzi..?
-Mnie.

                                                           ****

-Joe, idziesz dzisiaj do Demi?- Zapytał Loczek.
-Niestety. A co?
-Nic, nic. Dalej jesteście na siebie tak cięci?
-Tak. Oboje za sobą nie przepadamy, ale musimy się znosić. Po konkursie wszystko wraca do normy.
-Szkoda. Fajnie by było jakbyście się polubili..
-Taa jasne.. Nigdy w życiu. Za to ty z Seleną bardzo, ale to bardzo się ze sobą zżyliście.. Przyznaj, że ci się podoba..
-To jest tylko moja przyjaciółka.
-Jak ty mówisz prawdę to ja lubię Lovato!
-Mówię prawdę Joe!
-Jestem twoim bratem i widzę kiedy kłamiesz Nick..
-Coś Ci się stało?
-Mi? Nie, a co?
-No nie wiem.. Jesteś taki normalny Joe..
-Kto jest normalny?- Wtrącił się Kevin.
-Nasz brat. Od jakiegoś czasu da się z nim normalnie porozmawiać.
-Pogięło cię?! Zawsze taki byłem.
-Nie Joe. Odkąd się tu przeprowadziliśmy zmieniłeś się. Albo ktoś cię zmienił..
-Nick ma chyba rację. Nareszcie wróciłeś bracie.
-Obaj idźcie się leczyć. Ja niestety muszę iść na próbę. Jakby znaleźli moje ciało to Lovato mnie zabiła.

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 7



Rozdział 7

Po szkole Demi położyła się spać. Była zmęczona dzisiejszym dniem. Najpierw wiadomość o konkursie, potem kłótnia z Swift. A no i Joe ją obronił.. Rozumiecie to?! Joe ją obronił!
-Lovato obudź się!- Krzyczał Danger.
-Kto cię tutaj wpuścił?!
-Sam wszedłem przez balkon. Miałem dość stania pod domem i czekania na ciebie. Chyba zapomniałaś, że byliśmy umówieni..
-Sorry, ale byłam zmęczona. Mogłeś wejść przez drzwi jak cywilizowany człowiek, a nie jak jakiś zboczeniec skradać się..
-Ja zboczeniec?! Co to, to nie. Przyznaj, że śniłaś o mnie co?
-Jonas powiedziałam ci, że masz iść się leczyć! Lepiej ty się przyznaj..
-Przyznaję.. Co noc mam przez ciebie koszmary..
-Bardzo śmieszne! To co, park?
-Pewnie. Jakbym miał zginąć z twoich rąk, to przynajmniej będę miał świadków, że to ty.
-Zamknij się wreszcie i wyjdź. Ja się tylko przebiorę i możemy iść.
Joe ruszył w stronę drzwi.
-Ty chyba sobie żartujesz! Wyjdziesz stąd tak jak wszedłeś!
-Słucham?! Ale dlaczego?- Zrobił minę zbitego psa.
-Bo mama jest na dole. Jeszcze coś sobie pomyśli..
-Lepiej nie! Przez ciebie same problemy Lovato..
-Wynocha stąd! Jak będę gotowa to zejdę. Wziąłeś coś do pisania?
-A jak myślisz..?
-A co, ja jakiś jasnowidz?!
-Wziąłem. Jaka ty wybuchowa! Wrzuć na luz. Jak spadnę z tego balkonu to do końca życia mi się nie wypłacisz..
-Oczywiście.. Mogę się wreszcie przebrać?!
-Już spadam.
-Oby dosłownie kretynie..- Szepnęła Demi.
-Głuchy to ja jeszcze nie jestem! Za 10 min masz być na dole.
-Jeszcze jakieś życzenia?
-Niech pomyśle.. Nie.- Zaczął ostrożnie schodzić na dół. Ku niezadowoleniu Demi stanął na ziemi nie zadrapując sobie nawet łokcia.

                                                              ****

-To bierzemy jakiś stary kawałek czy piszemy nową piosenkę?- Zapytała Demi.
-Może nie wiesz, ale ja nie lubię iść na łatwiznę. Szybko załatwimy sprawę konkursu i się nie znamy.
-Mi ten układ odpowiada.
-Tak myślałem.
-Jeden szczegół..
-Jaki?
-Musze udawać twoją dziewczynę Jonas!
-Później to załatwimy. Obiecuje.
-Co to, to nie. Ty to załatwisz.
-Niech będzie. To bierzemy się do roboty.
-Masz jakiś pomysł?- Zapytała. Ten odpowiedział jej uśmiechem.- Jonas co ty robisz?
-Świruje..?
-Na to wygląda. No tak.. Co to by było jakby Joe Jonas nie miał pomysłu..
-Sama widzisz. Ale Lovato to ma być duet, więc weź się do roboty. Chyba, że zależy ci żeby tu ze mną siedzieć..
-Chyba śnisz Jonas! Wolałabym pocałować żabę niż zostać tu z tobą dłużej niż to konieczne. A co z muzyką?
-Tym się nie przejmuj. Z Nick’iem coś wymyślimy.
-Jak chcesz.

                                                              ****

-Myślisz, że ten plan zadziała?- Zapytała Selena.
-Nie mam pojęcia.
-Gdzie oni w ogóle są?
-Chyba w parku. Coś długo ich nie ma..
-Mam nadzieje, że się nie pozabijali.
-Całkiem prawdopodobne..
-Nick, nawet tak nie żartuj! Może pójdziemy ich poszukać?
-Możemy iść. Ciekawe czy skończyli piosenkę..
-Czyli piszą własną?
-Mój brat nie lubi odgrzewanych kawałków.
-No, a wasze kawałki?
-Nas nie będzie na konkursie. Tworzą duet, więc niech sami coś napiszą.

Rozdział 6



Rozdział 6

-Dzień dobry klaso.- Przywitała się Pani Tayle. Nauczycielka od muzyki.
-Dzień dobry.- Odpowiedziała zgodnie klasa.
-Siadajcie. Dzisiaj chciałabym porozmawiać z Demi.
-Ze mną? A co ja zrobiłam?- Zapytała zdezorientowana.
-Jak to co? Ty i Joe jedziecie za dwa tygodnie na konkurs śpiewu jako duet.
-Słucham?! Ja i Joe?! Jak to?!
-No przecież zapisaliście się.
-Ja się nigdzie nie zapisywałam! A już na pewno nie z Joe!
-No to ktoś wam zrobił niespodziankę. Teraz już nie macie wyboru. Zaraz dołączy do nas Joe. Musicie wybrać jakiś utwór albo go napisać.
-Jak to nie mamy wyboru?! Ja chyba śnie.. Jeszcze z tym idiotą..
-Lovato ja już tu jestem.
-Witam Joe. Usiądź. Nie wiem jakim cudem wasze nazwiska znalazły się na liście zgłoszeniowej, ale skoro was zgłoszono nie macie wyboru.
-To nie fair! Nie chce śpiewać z Lovato.- Oburzył się Joe.
-Jeżeli będziesz się stawiać Jonas to wylecisz. Ty Demi tak samo. No to chyba dojdziemy do porozumienia. Jutro chcę słyszeć, że się dogadaliście. To co z piosenką?
-Jak mamy pani odpowiedzieć skoro przed chwilą się o tym dowiedzieliśmy?!
-W każdym razie jutro chcę znać waszą decyzję.
-Oczywiście..- Wymusili uśmiech. Rozchodząc się posłali sobie gniewne spojrzenia.

                                                               ****

-Lovato, a gdzie masz Joe’ego? Już mu się znudziłaś?- Zapytała Taylor.
-Daruj sobie Swift. Jeżeli nie chcesz stracić tych swoich blond kłaków to lepiej się odsuń.
-Uuu.. Pokłóciliście się? Nie możliwe. Jeszcze wczoraj byliście tacy szczęśliwi..
-Zejdź mi z oczu. I dla twojej wiadomości nie pokłóciliśmy się!~
-Kochanie co jest?- Nieoczekiwanie zjawił się Joe.
-Nic nie jest. Wystarczy, że ta lalunia jest obok..
-Taylor czegoś potrzebujesz?- Zapytał Danger.
-Ja? Nie. Zobaczyłam, że Demi sama tutaj stoi, więc podeszłam.
-Jak widzisz już nie jestem sama, więc wynocha.
-Lovato, ale ty głupia jesteś. Nic dziwnego, że tatuś odszedł od ciebie i od twojej matki. Jesteście zerem. Dwie cnotki co? Mamusia też nosiła pierścień tak jak ty?- Nabijała się Swift.
-Posłuchaj sobie..
-Nie Demi. Ja to załatwię.- Przerwał jej Joe.- Posłuchaj sobie laleczko. Nie dorastasz Demi do pięt! A jeżeli jej ojciec od nich odszedł to widocznie nie był ich wart i nie dostrzegał jakimi wartościowymi kobietami są! Myślisz, że jak masz kasę to możesz wszystkimi pomiatać?! Mylisz się! Teraz zejdź nam z oczu. Jesteś nikim.
-Kiedyś pożałujesz tego co przed chwilą powiedziałeś..
-Nie sądzę.
Wkurzona Taylor odwróciła się i poszła. Dems się rozpłakała i ku zdziwieniu Joe się w niego wtuliła.
-Dziękuje Joe.- Odsunęła się od niego.- Przepraszam. To był impuls..- Tłumaczyła się.
-Spokojnie. To ja cię w to wpakowałem. Ty Lovato, ale i tak cię nienawidzę.
-To chyba jedyna rzecz która nie ulegnie zmianie..
-No chyba tak. Ale musze cię zmartwić. Po szkole będziemy musieli się spotkać.
-Ten cholerny konkurs! Jak ja dowiem się kto mi wywinął ten numer to chyba nogi z dupy powyrywam!
-Daj znać to ci pomogę. A teraz już pójdę, bo zaczynamy normalnie rozmawiać..
-Racja. Lepiej już idź.
-To o 17 bądź pod domem.
-Zamierzasz mnie zabić Jonas?
-To wcale nie byłby zły pomysł. Miałbym wreszcie spokój..
-Wzajemnie Jonas. A teraz spadaj do swojej klasy. Udawać musze tylko przed Swift.
-Przecież wiem, że ci to odpowiada. Każda chciałaby by być na twoim miejscu..
-Jak widać nie każda.. Tak w ogóle to co ty tu jeszcze robisz Jonas?
-Stoję..?
-Idź już Jonas!
-No problemo..

piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 5



Rozdział 5

-Albo mi się zdaje, albo Lovato jest przed domem na cza..
-Nie zdaje ci się Jonas. Sel idziemy dzisiaj na zakupy?
-Zawsze i wszędzie. Chłopaki idziecie z nami?- Zapytała Selena.
-Ja mogę iść, ale nie wiem czy Joe..
-Z przyjemnością. Uwielbiam zakupy.- Przerwał Nick’owi Joe.
-Boże za co ty mnie tak karasz?!- Zapytała sama siebie Demi.
-Dems coś mówiłaś?- Zapytała Czarna.
-Ja? Nic nie mówiłam..
-Pewnie mi się zdawało.
-No pewnie tak.
Resztę drogi do szkoły przebyli w ciszy. Do pierwszej lekcji mieli jeszcze 20 min. Poszli do szkolnego ogrodu. Atmosfera była zaskakująco miła. Do czasu, aż nie pojawiła się Taylor.
-Joe’y tutaj jesteś. Wszędzie cię szukałam. Wyskoczymy gdzieś dzisiaj sami?
-To nie możliwe. Dzisiaj mam inne plany. Chcę spędzić trochę czasu z przyjaciółmi i dziewczyną.
-Dziewczyną?!- Zapytała zszokowana Taylor.
Joe niespodziewanie objął Demi w pasie.
-A co w tym dziwnego?! To przyszło tak nagle..- Dalej zmyślał Joe.
-Tak Joe.. To przyszło tak NAGLE..- Powiedziała z naciskiem na słowo „nagle” i zrobiła sztuczny uśmiech.
-To nie możliwe.. Jak możesz chodzić z tą..
-Uważaj lala co mówisz!- Wkurzyła się Czarna.
-Selena spokojnie. Ja to załatwię. Słuchaj Taylor. Nie wiem co ty sobie wyobrażałaś, ale nic z tego nie będzie. Zależy mi na Demi..
-Coś mi tu śmierdzi..- Zaczęła Taylor.
-Posłuchaj sobie laluniu.. Ja i Joe jesteśmy szczęśliwi i nie dam ci tego zniszczyć. Myśl sobie co chcesz i jedyne co tu śmierdzi to ty!- Dems przyciągnęła do siebie Joe’ego i go pocałowała.
-Ty naprawdę jesteś świetną aktorką.- Wyszeptał pomiędzy pocałunkiem.
-Nienawidzę cię Jonas. Jak mogłeś mnie w to wplątać?!
-Później o tym porozmawiamy Lovato. Teraz udawaj..
Selena, Nick i Taylor stali z otwartymi buziami.
-Taylor ty jeszcze tutaj?- Zapytała Demi.
-Jeszcze zobaczymy kto tu rządzi Lovato!- Odwróciła się i poszła.
-Co to było?!- Zapytali równocześnie Selena i Nick.
-Pytajcie się tego idioty!
-Wiecie jaka jest Taylor! Nie dałaby mi spokoju!
-To mogłeś jej to jakoś wytłumaczyć! Teraz przez ciebie Jonas będę musiała udawać twoją dziewczynę! Mogłeś wybrać sobie inną ofiarę!- Wydzierała się na niego.
-Lovato nie zapędzaj się tak! To ty mnie pocałowałaś. Nikt nie kazał ci tego robić. Lepiej przyznaj, że chciałaś tego pocałunku..
-Człowieku lecz się na nogi, bo na głowę już za późno!
-Znowu się zaczyna..
-Czemu oni tak się nie lubią?- Zapytała Selena.
-Bo mają podobne charaktery. Żadne nie umie przyznać się do błędu.
-Właśnie wpadłam na genialny pomysł!- Wyszczerzyła się Sel.
-Mam się bać?
-Nie gadaj tyle tylko chodź za mną!- Pociągnęła go za sobą.

                                                            ****

-Jak Joe się dowie co jego rodzony brat zrobił to mnie chyba zabije..
-A mnie Demi. Ale to jedyny sposób na to żeby się pogodzili.
-Może i tak.. Ale i tak się wściekną. Już po mnie..- Dalej jęczał Nick.
-Później będą nam za to wdzięczni.
-W co ja się wpakowałem..

                                                           ****

-A was gdzie rano wcięło?- Wypytywał Joe.
-Poszliśmy się przejść. Wy byliście zajęci kłóceniem się, więc nawet nie zauważyliście, że nas nie ma..- Tłumaczyła się Selena.
-To wszystko przez Jonasa.
-Czy wy do końca dnia możecie się nie kłócić?!- Wrzasnął Nick.
-Przy Lovato to ja niczego nie mogę obiecać..
-I nawzajem Jonas..- Odgryzła się Demi.

środa, 31 lipca 2013

Rozdział 4



Rozdział 4

-Demi chciałbym pogadać..- Zaczął Jake.
-Cały czas gadamy.- Zaśmiała się Demi.
-Ale tak szczerze..
-O co chodzi Jake?- Zapytała Dems.
-Bo ja czuje do ciebie coś więcej..
-Ja nie wiem co powiedzieć..- Powiedziała zaskoczona.
-Najlepiej prawdę.
-Jake, ja cię bardzo lubię, ale..
-Nic z tego nie będzie.- Dokończył Jake.
-Nie o to chodzi. Daj mi trochę czasu. Obiecuje że się nad tym zastanowie. Tylko bądź cierpliwy.
-Będę na ciebie czekał. Chciałem żebyś wiedziała.
-Cieszę się że byłeś ze mną szczery.
-Idą tu twoi znajomi..- Powiedział Jake.
-O nie..
-Hej Dee.- Przywitała się Selena.
-Co wy tu robicie?- Zapytała Demi.
-Wracamy z pizzy.
-A tak. Zapomniałam. I jak było?
-Ekstra. Przez chłopaków o mało się nie zesikałam ze śmiechu.
-To fajnie, że dobrze się bawiłaś.
-Demi, a ty nic nie mówiłaś, że wychodzisz z Jakiem. Mogliście iść z nami.- Powiedział Nick.
-Nick okulary ci kupić? Nie widzisz, że Lovato jest na randce?- Zapytał Danger.
-Jonas odpuść sobie!- Warknęła Demi.
-Bo ci ciśnienie podskoczy..- Dalej żartował.
-Koleś odpuść sobie!- Wkurzył się Jake.
-Nikt cię nie pytał o zdanie! Będę robił co mi się podoba!
-Posłuchaj sobie Jonas, czy jak ci tam. Te twoje komentarze są nie na miejscu, więc się zamknij!
-I kto to mówi?! Taki koleś jak ty?!
-O wiele wart więcej od ciebie. Dla mnie jesteś nikim.
-Mam was obydwóch dosyć! Jesteście siebie warci! Wracam do domu.

                                                          ****

-No brawo chłopacy! Dawno już nie widziałam jej takiej wkurzonej! Możecie byś z siebie dumni!
-Nie potrzebnie ten pajac się wtrącił!
-Ja pajac?! Skoro tak nie lubisz Demi to po co się wpierniczasz do jej życia?! I skoro nie dostrzegasz tego jaka jest naprawdę to twoja strata!
-Joe on ma rację. Nie powinieneś tego robić. Tak czy inaczej macie ją przeprosić!- Gadała jak najęta Selena.
-No ok. Możemy już wracać do domu? Też jestem zmęczony. Cały dzień uciekałem przed Taylor..
-Joe Jonas ucieka przed dziewczyną?! Selena weź mnie uszczypnij, bo nie wieże normalnie..- Nabijał się Nick.
-Bardzo śmieszne.. To nie jest dziewczyna tylko jakaś pusta Barbie!
-Bracie jestem z ciebie dumny..

                                                          ****

-Demi co ci jest?- Zapytała Dianna.
-Mi? Nic. Zamyśliłam się.
-Mam do ciebie prośbę.
-Jaką
-Pójdziesz do Jonasów i zaniesiesz im przepis.
-A ty nie możesz?
-Jestem zajęta.
-Dobrze, pójdę..

                                                      ****
Stała przed drzwiami, aż ktoś raczył jej otworzyć.
-Demi, co ty tu robisz?- Zapytał Joe.
-Nie powinno cię to obchodzić. Daj ten przepis twojej mamie, a mi spokój.- Już chciała iść, ale Joe ją zatrzymał.
-Chciałem cię przeprosić. Masz prawo być wściekła. Nie powinienem się wtedy wtrącać.
-Pan ’’Wielka Gwiazda” mnie przeprasza?! WOW..
-Jeszcze raz sorry.
-I tak cię nienawidzę Jonas..- Odwróciła się i poszła.
-Nawzajem Lovato.- Krzyknął za nią.