środa, 30 października 2013

:(

Wiecie, nigdy bym nie pomyślała, że rozstanie z nimi nadejdzie tak szybko.. Za szybko.. W głowie mi się nie mieści, że po prostu zakończyli rozdział "Jonas Brothers".. Czuje się teraz okropnie.. Pewnie nie tylko ja.. Gdy przeczytałam, że to koniec rozpłakałam się jak małe dziecko.. Cały czas to robię. Gdy słucham ich piosenki , oglądam ich zdjęcia , teledyski wszystkie wspomnienia wracają i po prostu mnie to przerasta.. Byli dla mnie kimś mega ważnym i kochałam ich chyba jak nikogo innego.. A teraz odebrano mi wszystko , bo tym właśnie dla mnie byli : WSZYSTKIM. To koniec , ale ja zawsze będę o nich pamiętać i zawsze będą na pierwszym miejscu. JONAS BROTHERS FOREVER ! ♥

piątek, 11 października 2013

Rozdział 12



Rozdział 12

-Jonas, co ty tu robisz?! Jeszcze ci mało?! Nie mam zamiaru psuć sobie humoru jeszcze bardziej i to przez ciebie!- Wrzeszczała na niego Demi.
-Ja też nie. Tak naprawdę to chciałem cię przeprosić. I nie mam na myśli tylko dzisiejszego dnia. Wiem, że zachowywałem się jak skończony idiota. Ale chcę to zmienić.
-Nie mam ochoty na żarty Joe.
-Ja nie żartuję. Ja naprawdę chcę się z tobą pogodzić. Nie mam ochoty i nie chcę się dalej z tobą kłócić Demi.
-Mówisz poważnie?- Zapytała zszokowana Dee.
-Całkiem poważnie. Proszę zacznijmy od nowa. Jakby tego niefortunnego początku nie było.
-Dlaczego zmieniłeś zdanie? Ktoś ci zrobił pranie mózgu..?
-Tak. I to byłaś ty.
-Ja?!
-Słyszałem co mówiłaś na balkonie. Wiem, że jestem idiotą, który zawsze musi wszystko spieprzyć. Ale chcę się zmienić. Chcę być dawnym Joe.
-Nie wiedziałem, że mnie słyszysz. Ja..
-Proszę tylko o jedną szansę.- Przerwał jej Danger.
-Dobrze Joe. Ja też przepraszam. To nie jest tylko twoja wina.
-A więc zgoda?
-Jak najbardziej.- Wyszczerzyła swoje śnieżnobiałe ząbki.
-A teraz lepiej usiądź, bo jak coś ci powiem to padniesz.
-Mam się bać?
-Wiem kto stoi za tym numerem z konkursem.
-Żartujesz?!
-Nie. A jak się dowiesz kto to jest będziesz w jeszcze większym szoku.
-Nie trzymaj mnie w niepewności tylko mów!
-To Nick i Selena.
-Co?! Ale jak? Jesteś pewny?
-Słyszałem ich rozmowę. Chcieli żebyśmy się pogodzili i wpadli na ten pomysł.
-Teraz to mnie zaskoczyłeś. Niech ja ich tylko dorwę..
-Spokojnie. Ja też mam plan..- Uśmiechnął się cwanie.
-Mów.
-Zemsta będzie słodka. Dzisiaj powiem ci tylko tyle, że rano masz się zachowywać tak jak zawsze. Oczywiście tylko przy nich. Jutro wszystko ci powiem. Teraz spadam, bo zrobiło się późno. Trzymaj się Lovato.- Uśmiechnął się szeroko.
-Ty też Jonas.- Odwzajemniła uśmiech.
-Zapomniałbym.. Co z Taylor?
-Na razie niech zostanie tak jak to było do tej pory.
-Dzięki Dems. Jesteś naprawdę spoko.
-Ty też nie jesteś taki zły. A teraz się zmywaj.
-Dobranoc Demi.
-Do jutra Joe.

                                                               ****

-Joe, a ty co w takim dobrym humorze?- Zapytał Kevin.
-Ja? W normalnym. Wydaje ci się.- Tłumaczył się Joe.
-Polemizowałbym. Jak wróciłeś miałeś podły humor, a teraz taka zmiana..
-Możesz zostawić mnie samego?
-Jak sobie życzysz.
Po wyjściu Kevcia, Joe dorwał telefon i zaczął wystukiwać tekst.
     *Jutro spóźnij się jak trochę. Będę miał powód do kolejnej kłótni z tobą. Dobrej nocy :*  *
Po chwili otrzymał odpowiedź.
     *Załatwione xD do jutra Danger ^^ *
Ona naprawdę jest całkiem spoko. Mieli rację. Teraz może być już tylko lepiej.- Uśmiechnął się sam do siebie. Nie mógł się powstrzymać i znowu zaczął wystukiwać tekst na klawiaturze.
     *Dzisiaj nie było próby.. Zbliża się konkurs. Trzeba by poćwiczyć.. *
Po minucie przyszła odpowiedź.
     *Jakbyś nie słyszał Joe to ja ćwiczyłam ;p jestem zmęczona. Obiecuje, że jutro posiedzimy dłużej. Teraz już ostatecznie. Dobranoc Joe :*  *

                                                             ****

-Nie wiesz co się stało Joe’emu?- Zapytał Kevin.
-Joe’emu? Coś z nim nie tak?
-No właśnie nie wiem. Jest w zaskakująco dobrym humorze.
-Dziwne.. Jak widziałem go dwie godziny temu to wyglądał tak jakby chciał wszystkich pozabijać.
-Może wyrwał jakąś laskę..?
-Nie wychodził z domu. Cały czas siedziałem w salonie, zauważyłbym.
-Więc co się mogło stać?
-Nie mam pojęcia. Chyba, że ranienie innych sprawia mu przyjemność.
-Nick, to nasz brat. Jest jaki jest.
-Wiem. Masz rację, ale czasami mam ochotę go zabić.

Rozdział 11



Rozdział 11

-Lovato, zaskoczyłaś mnie. Myślałem, że się nie zjawisz..
-A ty w ogóle myślisz Jonas? WOW zaskoczyłeś mnie.
-Ale tą piżamkę to mogłaś sobie darować. Dopiero z łóżka wyszłaś?
-Jonas, ty idioto.. Nie moja wina, że nie potrafisz odróżnić piżamy od dresów.. Może okulary ci kupić?- Odgryzła się Dems.
-Nawet nie masz pojęcia jak ja odpocząłem od ciebie. Te pół dnia bez twojej osoby było cudowne..- Rozmarzył się Joe.
-Wzajemnie. Ale to co dobre szybko się kończy. Na reszcie.. Ida nasze gołąbeczki.
-Już jesteśmy. Dems dobrze cię widzieć.- Nick uściskał Demi.
-Ciebie też. Myśleliśmy, że już się nie zjawicie. Z 10 min tu na was czekamy.
-Bo Sel z łazienki nie mogła wyjść.- Podsumował Nick.
-Lovato, mogłabyś brać przykład z Czarnej.. Spódniczka, makijaż.. Widać, że jest dziewczyną. O tobie chyba nie można togo powiedzieć.
-Joe, zamknij się!- Piorunował go wzrokiem Nick.
-To już nawet nie mogę powiedzieć tego co myślę?!
-Jonas, ty masz chyba jakieś kompleksy. Myślisz, że takim gadaniem postawisz na swoim? Pomyliłeś się. Nie ten czas i nie ta osoba. Może inne dadzą sobą pomiatać, ale nie ja. Więc jeżeli myślisz, że zaświecisz to sobie daruj. Wybaczcie, ale straciłam ochotę na pizzę. Innym razem, tylko uprzedźcie gdyby Jonas też miałby iść. A i jeszcze jedno, jutro masz wszystko wyjaśnić z Taylor. Inaczej ja to zrobię.- Zrównała go z ziemią i poszła.
-Joe, ja cię chyba zabije! Jak ty możesz ją tak traktować?! Ona też ma uczucia! Wiesz co? Jesteś dupkiem!- Wykrzyczała mu prosto w twarz Sel.
-A co ja niby takiego zrobiłem?!
-Ty się jeszcze pytasz?! Nawet nie wiesz ile musiałam ją naprosić żeby z nami poszła. A wiesz dlaczego? Bo dowiedziała się, że ty też idziesz. Ale odłożyła swoją dumę na bok i się zgodziła. Nie potrafisz tego ostrzec?!
-Dajcie wy mi wszyscy święty spokój. Idźcie sami na tą pizzę.
-Tak chyba będzie lepiej.
-Selena, wystarczy. On sam musi zrozumieć, że Demi nie zasługuje na takie traktowanie.
-Odczepcie się. Może ona jest święta? Też mi docina, ale najlepiej zwalić wszystko na mnie. Zamiast prawić mi kazania to może pogadajcie z Lovato. Bo wina leży po obu stronach. Nie jestem wszystkiemu winien. A teraz żegnam. Chce zostać sam.- Także poszedł do domu.

                                                             ****

Demi siedziała z gitarą na balkonie. Nie potrafiła zasnąć choć tak bardzo tego chciała. Sama nie  wiedząc dlaczego zaczęła śpiewać piosenkę konkursową. Lubiła ją. Opowiadała o jej znajomości z Joe. Wiedziała, że kłótnie z Jonasem to nie tylko jego wina, ale te komentarze czasami doprowadzały ją do szału. To przez niego straciła przyjaciela, a jej konflikt z Taylor jeszcze bardziej się pogłębił. Miała tego wszystkiego dość.
-Jak ja cię nienawidzę Joe! Gdy zaczynam myśleć, że wcale nie jesteś taki zły, ty wszystko musisz spieprzyć!- Wzięła gitarę i zaszyła się w pokoju.

                                                             ****

Wzięła gitarę i zaszyła się w pokoju.
-Czy ona naprawdę mnie tak nienawidzi?- Pytał sam siebie Joe- Czy ja naprawdę jestem takim egoistą? Mieli rację.. Zmieniłem się. Muszę to wszystko naprawić chodź jeszcze nie wiem jak.

                                                              ****

-Selena, ten konkurs to był zły pomysł. Przez to jeszcze bardziej się nie lubią.
-Wiem. Ale musi być jakiś sposób żeby wreszcie doszli do porozumienia.
-Myślisz, że powinniśmy im powiedzieć, że to my ich wpisaliśmy na listę zgłoszeniową?
-Dajmy im czas do konkursu. Został niecały tydzień. Do tego czasu i tak się pewnie nic nie zmieni. Gdy wrócą do domu o wszystkim im powiemy.
-Chciałbym żeby się pogodzili. Traktuje Demi jak siostrę. Szkoda, że Joe nie widzi jaką jest dziewczyną. Gdyby chcieli mogliby zostać przyjaciółmi.
-Też bym tego chciała, ale nie możemy decydować za nich. A może ja porozmawiam z Dee, a ty z Joe?
-Sam nie wiem. Mój brat jest uparty i wiem, że dalej pójdzie w zaparte.
-Ale próbować zawsze można. Już nie mogę patrzeć jak się kłócą. Jeżeli teraz czegoś nie zrobimy to później będzie za późno na cokolwiek.
-Może masz rację. Spróbujmy ten ostatni raz. Jeżeli się nie uda to chyba będziemy musieli się z tym pogodzić.